Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daszyński Ignacy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daszyński Ignacy. Pokaż wszystkie posty

29-09-23 Marszałek DASZYŃSKI odpowiada Marszałkowi PIŁSUDSKIEMU

23 września Marszałek Sejmu Ignacy DASZYŃSKI rozesłał do redakcji dzienników następujący artykuł pod tytułem „NIEWCZESNE ŻALE”.

W początkach września zgłosił się do mnie pan premier Kazimierz ŚWITALSKI, a zapytany przeze mnie, czemu zawdzięczam jego wizytę, prosił mnie o pośrednictwo w zwołaniu konferencji z przywódcami klubów poselskich z rządem w sprawie racjonalnego traktowania budżetu. Wyłączył tylko panów Ukraińców i komunistów. Konferencja nie doszła do skutku chociaż, a może dlatego, że miał w niej wziąć udział Pan Marszałek PIŁSUDSKI.
Z licznych artykułów i przemówień panów przywódców klubowych można dziś sumiennie wywnioskować, że pragnęli oni i pragną zwołania sesji sejmowej i że w sejmie gotowi są rozmawiać z rządem i Panem Marszałkiem Piłsudskim.
Można to nazwać Kanape-Fragen, ale niepodobna wziąć za złe posłom, że po sześciu miesiącach przymusowych ferii, żądają zwołania parlamentu, ażeby omówić, jak ulżyć niedoli ludności, dotkniętej obecnym stanem gospodarczym, opracować odpowiednie ustawy i dowiedzieć się, czego właściwie Rząd chce i jakich metod zamierza się trzymać przy traktowaniu budżetu. Wszak rząd ma obowiązek konstytucyjny przedłożyć parlamentowi budżet w październiku. Cóż dziwnego, że posłowie we wrześniu zwracają uwagę rządowi, żeby zamiast nieoficjalnej narady, umożliwił naradę oficjalną, zamiast konwentu seniorów – prezydium rady ministrów zwołało sejm i w sejmie swoje poglądy wyłuszczył.
Wręczając panu premierowi odpowiedzi siedmiu klubów dodałem, że gdyby zechciał w tej sprawie zwrócić się jeszcze do mnie, oczekuję wiadomości do wtorku, dnia 17 września.
Konferencja z panami posłami do skutku nie doszła.
Rozumiem rozgoryczenie z tego powodu pana premiera Świtalskiego: wszak to po 5 miesiącach pracy i urlopach wypoczynkowych, pierwszy krok przezeń uczyniony w sejmie i pierwszy ten krok nie udał się.
Przypuszczać wolno, że młody (43 lata) premier nie zraził się tym pierwszym niepowodzeniem.
Ale czego nie rozumiem, to niezadowolenia Pana Marszałka Piłsudskiego, że nie było konferencji z panami posłami.
Jak to ? Po słynnej herbatce w prezydium rady ministrów u pana dr Kazimierza BARTLA w maju 1926 r., po igraszkach ze „zwoływaniem i otwieraniem” sejmu, po obelgach listu z 1 lipca 1928 r., po obeldze nieposłania oficerów do sejmu do opracowania budżetu ministerstwa spraw wojskowych, aby tam nie zhańbiono munduru wojskowego, po obelgach w mowie senackiej w roku 1929, po obelgach w artykule „Dno oka”, po przemówieniu przed Trybunałem Stanu, po zadokumentowaniu nienawiści i pogardy do całego sejmu i do wszystkich posłów może Pan Marszałek Piłsudski wyrażać jeszcze niezadowolenie, że panowie posłowie nie przyszli na naradę, gdzie on miał przemawiać ?
Niedobrze rozumiem dlaczego pisze artykuł pod prześlicznym tytułem „GASNĄCEMU ŚWIATU”, w którym drukuje własne wierszyki i wspomina młode lata i Olimp i Piękną Helenę, porusza skarbu uczuć ze wspomnień dziecięcych, a potem lży, chociaż tym razem nieco ciszej, nie tak gromko jak poprzednio. Tak, pośród obelg czuć jak gdyby melancholię …
Aby znaleźć punkt wyjścia dla swojego artykułu, powołuje się Pan Marszałek Piłsudski na rozmowę ze mną, która odbyła się 24 czerwca o godzinie 5 do 6 po południu w Belwederze.
Było nas tylko dwóch. Pan Marszałek wiele szczegółów rozmowy zdaje się nie pamięta, ale ja mam pamięć w tych rzeczach dobrą. Ustalę zatem wyraźnie punkt wyjścia, to jest część rozmowy czerwcowej, ale najpierw jedna uwaga. Osoba trzecia, politycznie obojętna, udała się do Pana Marszałka Piłsudskiego z zapytaniem, czy chce mnie przyjąć. Po otrzymaniu zgody, udzielonej osobie trzeciej, dano mi znać o tym. Musiałem więc napisać list do Pana Marszałka Piłsudskiego z prośbą o naznaczenie terminu rozmowy. Oznaczono 5 godzinę w poniedziałek, 24 czerwca. Kiedyśmy usiedli, przedstawiłem niedolę kraju. Przytoczyłem, że znów bierze się u nas 3 – 5% miesięcznie od pożyczek, że ruch budowlany jest w okropnym zastoju, ze płace robotnicze są nadzwyczaj niskie, że chłopi dostają za zboże kilkanaście złotych za korzec, a kartofli nawet nie próbują wywozić na targi, że ciasnota pieniężna i bieda dokucza ogromnej masie ludności w państwie. Ciężkie położenie ekonomiczne potęguje jeszcze ciągła walka rządu z sejmem tak, że ludność jest zaniepokojona ekonomicznie i politycznie.
Prosiłem o decyzję w stosunku do sejmu. Albo niech Rząd rozwiąże sejm, a wtedy już nie mamy nic do powiedzenia, albo, jeżeli sejm ma dalej istnieć, potrzeba, aby mógł pracować z rządem i w tym celu trzeba stworzyć większość.
Większość ta nie musi być na dłuższy czas stworzona, tylko ma położyć kres walce i umożliwić współpracę. Zwróciłem uwagę, że trzeba by stworzyć większość chociażby dla przeprowadzenia pewnych niezbędnych, umówionych poprzednio projektów. Zauważyłem dalej, że kluby PPS i „Wyzwolenie” gotowe są do nieuprzedzonego dyskutowania poważnych propozycji, które powinien uczynić klub BBWR, jako klub najsilniejszy. Wskazałem na ostatni kongres „Wyzwolenia”, gdzie olbrzymia większość wyznaczyła panu Stanisławowi THUGUTTOWI miejsce w szeregu. Jednym słowem wskazałem, że opozycja PPS i „Wyzwolenia” staje się ze względu na ciężkie położenie kraju i potrzebę zaradzenia niedoli ludności i w poczuciu odpowiedzialności za losy kraju znacznie bardziej umiarkowaną.
Zaznaczyłem dalej, że w sprawie zmiany konstytucji nie słyszeliśmy dotąd w sejmie nic więcej, jak tylko mowy „sztandarowe”, a nie mieliśmy sposobności usłyszeć spokojnych obrad i argumentów komisji. Dałem wyraz zapatrywaniu, iż zmianę konstytucji potrzeba przeprowadzić argumentami, a nie kijem. (Odpowiedzi na to właśnie zapatrywanie nie widzę potrzeby tutaj przytaczać).
Nikt mnie do wyrażania moich zapatrywań do Belwederu nie wysyłał. Poszedłem do Belwederu, bo tam mieszkał człowiek, który miał faktyczną władzę zwierzchnią od maja 1926 roku. Poszedłem wtedy, gdy położenie gospodarcze i polityczne kraju było ciężkie i nie czekałem, aż się do jakiegoś rozpaczliwego stopnia pogorszy. Nie mam armat do dyspozycji, ani nie sądzę, żeby przelewem krwi należało w Polsce poprawiać rozpaczliwą sytuację gospodarczą i polityczną i nie dbać oto wtedy, kiedy sytuację można jeszcze opanować.
Mówiłem Panu Marszałkowi Piłsudskiemu po raz pierwszy to, z czym się nie kryłem i nie kryję przed nikim. Żaden rozumny człowiek nie może cieszyć się z nieustannej walki rządu, jaką prowadzi z przedstawicielami narodu, żaden nie chce bezsilnego parlamentu ani bezprawnego rządu.
Każdy, kto chce normalnego życia parlamentarnego i rządu, musi w naszych warunkach dążyć do wytworzenia większości parlamentarnej zgodnej z rządem i do rządu, liczącego się ściśle z wolą większości parlamentarnej. Kto tego nie rozumie, niechaj nie zajmuje się sprawami rządu ani sejmu. Kto zaś to rozumie, niechaj weźmie spis klubów poselskich, ich liczebność i ich skład osobisty i wówczas łatwiej pojmie myśli moje, troski i obowiązki człowieka, którego przecież wybrano marszałkiem sejmu i zastępcą Prezydenta Rzeczypospolitej.
Ale wróćmy do punktu wyjścia.
Na moje wywody Pan Marszałek Piłsudski odpowiedział odmownie. Nie zacytuję tu jego słów, bo mnie dotąd do tego nie upoważnił. W dalszym toku rozmowy radził mówić z premierem Świtalskim i Walerym SŁAWKIEM, ale uczynił to w formie tak – delikatnie mówiąc - „oryginalnej”, że z góry powiedziałem mu, ze z panem Świtalskim i Sławkiem o sejmie i o stworzeniu większości mówić nie myślę. Nie chcę być niegrzeczny wobec żadnego z tych obywateli, ale sami chyba się zgodzą, że o rzeczach tych należało mówić z Panem Marszałkiem Piłsudskim i dopiero w zgodzie z nim zacząć rozmowę z nimi.
Tyle Pan Marszałek Piłsudski.

W parę dni po tej rozmowie stanął Pan Marszałek przed Trybunałem Stanu. Mowy jego nie myślę tu przytaczać. Byłby wariat ten, kto z tej mowy chciałby wywnioskować o jakiejkolwiek pojednawczości Pana Marszałka Piłsudskiego wobec sejmu, konstytucji czy obowiązujących ustaw państwowych. Pan premier Świtalski, mając wiadomość o mojej rozmowie w Belwederze, wyjechał do Biarritz, a poseł Sławek wyjechał również do Francji. Wszyscy trzej nie myśleli zatem liczyć się z jakąś sytuacją, stworzoną rzekomo dnia 24 czerwca w Belwederze …
Aż dopiero dnia 22 września uczyniono mi zaszczyt powoływania się na moją sugestię, którą odrzucono i zlekceważono w czerwcu, która nagle miała się stać podstawą zmiany kursu rządowego we wrześniu …
Od tego zaszczytu muszę się stanowczo uchylić.

Na dalsze wywody artykułu pod tytułem „Gasnącemu światu” nie mam zamiaru reagować. Kto sejmu nienawidzi i sejmem gardzi całej duszy osłabia się tylko podobnymi artykułami. Obawiam się obecnie, że gdyby sejm składał się z 444 zwolenników dzisiejszego systemu rządzenia Polską, jeszcze by łaski w oczach Marszałka Piłsudskiego nie znalazł.
Nawet po uchwaleniu pokornie wszystkiego, czego by zażądał.
IGNACY DASZYŃSKI


jerzy@milek.eu.org

29-09-04 Budżetowej gry pozorów początek

     Pan Prezes Rady Ministrów Kazimierz Świtalski w dniu 4 września złożył wizytę Panu Marszałkowi Ignacemu Daszyńskiemu, podczas której zawiadomił pana marszałka Sejmu, że ma zamiar zwołać konferencję przedstawicieli stronnictw parlamentarnych w sprawach prac budżetowych Izb Ustawodawczych, a to celem uczynienia tych prac rzeczowymi i racjonalnymi.
      Dotychczasowa praktyka w tym zakresie nie wykazała, by te prace temu postulatowi racjonalności czyniły dostatecznie zadość. Konferencja, którą Pan Premier ma zamiar zwołać, odbędzie się w terminie około połowy września. Bliższy termin uzależniony jest od powrotu Pana Marszałka Piłsudskiego do Warszawy, który na konferencjach odbytych z Panem Premierem wyraził chęć wzięcia w tej naradzie udziału. W tej samej sprawie Pan Premier ma zamiar porozumieć się z panem marszałkiem Senatu, po jego powrocie do Warszawy.

      To dopiero początek pojedynku Rząd – Sejm. Tylko, że od początku wiadome było która strona przegrać nie może.

Marszałek Sejmu - Ignacy DASZYŃSKI
jerzy@milek.eu.org


29-09-04 Marszałek PIŁSUDSKI pisze epitafium "Gasnącemu światu"

4 września 1929 r. premier Kazimierz Świtalski przedstawił marszałkowi Sejmu Ignacemu DASZYŃSKIEMU odbycia cyklu spotkań z przedstawicielami klubów parlamentach w sprawie usprawnienia prac i debat nad budżetem przyszłorocznym bez zwoływania sesji nadzwyczajnej.
 Był to pomysł Marszałka PIŁSUDSKIEGO, przedstawiony premierowi i prezesowi Klubu BBWR Waleremu SŁAWKOWI w Druskiennikach w dniu 21 sierpnia. Pomysł miał w zamyśle zdyskredytowanie opozycji parlamentarnej, gdyż niemożliwym do pomyślenia było uzgodnienie jednolitego stanowiska lewicy i prawicy sejmowej w tak drażliwej sprawie, nie mającej precedensu i podstaw prawnych. Oczywistym było więc odrzucenie propozycji rządowej przez opozycję, co ta uczyniła do dnia 13 września odrębnymi pismami.

22 września 1929 r. ukazał się w prasie stołecznej artykuł Marszałka Józefa PIŁSUDSKIEGO:

Gasnącemu światu

Na przód „ad rem”. Gdzieś w czerwcu, gdyż ściśle daty nie mogę sobie przypomnieć, zgłosił się do mnie pan Ignacy DASZYŃSKI, marszałek sejmu polskiego. Gdy go zapytałem, czemu mam zawdzięczać jego wizytę, rozpoczął od długiego, bardzo nieudolnie skonstruowanego opisu niezwykle rozpaczliwego stanu kraju pod względem finansowym, ekonomicznym i gospodarczym. Gdybym był naiwny albo bardzo, bardzo nierozsądny, tobym popaść mógł w wielką rozpacz z powodu zbliżającej się pełnej ruiny Polski i jej z tego powodu zguby. Następnie zaś zauważył, że po powrocie swoim z zagranicy spostrzegł w obozie socjalistycznym wielką zmianę, polegającą na tym, iż wielu z jego partyjnych towarzyszy, dotąd nieprzyjaźnie względem rządu usposobionych, staje się jego zwolennikami i nie chce dalej prowadzić taktyki bezpłodnej opozycji. Zauważył dalej, że po zjeździe „Wyzwolenia” (13-14 czerwca 1929), gdzie nie wybrano do zarządu partii wszystkich zdecydowanych nieprzyjaciół rządu, zacytował przy tym pana (Stanisława) THUGUTTA, nie można nie widzieć także i w tym stronnictwie jakiejś przemiany, analogicznej do tego, co mówił poprzednio o socjalistach. Jako wywód z tego, z czym do mnie wystąpił, dał swoje przypuszczenie, iż może stan ten daje możność uformowania stałej większości parlamentarnej, złożonej z Bloku Bezpartyjnego oraz stronnictw socjalistycznego i Wyzwolenia. Usunęłoby to, zdaniem jego, różne niedokładności życia państwowego polskiego. W odpowiedzi na to zakomunikowałem panu Daszyńskiemu, iż nie będąc szefem gabinetu, wolałbym tę rozmowę oddać w ręce premiera ŚWITALSKIEGO, sądząc, że on łatwiej, niż ja, zająć się tym jest w stanie, poradziłem mu również w sprawie Bloku Bezpartyjnego skierować siebie drogą naturalną – do pana prezesa tego klubu, posła Walerego SŁAWKA. Tak się w czerwcu rozpoczęła historia, której zakończenie mamy obecnie.
(...........)
 
 

29-06-24 Marszałek Daszyński koalicji z Sanacją nie załatwił

24 czerwca, Marszałek Sejmu Ignacy DASZYŃSKI udał się do Belwederu, siedziby Marszałka Józefa PIŁSUDSKIEGO, i zaproponował Mu stworzenie większości sejmowej złożonej z klubu BBWR, Polskiej Partii Socjalistycznej oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego „Wyzwolenie”. Marszałek Piłsudski zasugerował, gdyż jest „tylko” sam ministrem spraw wojskowych, by poseł Daszyński zwrócił się w tej sprawie do Premiera Kazimierza ŚWITALSKIEGO oraz przewodniczącego Klubu BBWR – Walerego SŁAWKA. Była to, jak na Marszałka Piłsudskiego, łagodna odmowa i oznaka lekceważenia. Daszyński z sugestii nie skorzystał i nie kontynuował prób zbliżenia Centrolewu z Rządem.
Marszałek Daszyński o fakcie złożenia propozycji współpracy parlamentarnej nie poinformował nikogo ze swego otoczenia politycznego. Był to poważny błąd, który kilka miesięcy później został wykorzystany przez Józefa Piłsudskiego do zdyskredytowania Marszałka Daszyńskiego w artykule „Gasnącemu światu” (22 września). Tekst artykułu wkrótce na blogu.

29-04-25 Marszałek Sejmu Ignacy DASZYŃSKI powrócił do zdrowia i rozmawia z premierem Świtalskim

Marszałek Sejmu Ignacy DASZYŃSKI 25 kwietnia 1929 r. czuł się już znacznie lepiej i złożył w południe rewizytę premierowi Kazimierzowi ŚWITALSKIEMU, a następnie przyjął ministra spraw wewnętrznych gen. Felicjana Sławoja SKŁADKOWSKIEGO.
Wieczorem marszałek Daszyński udał się do Paryża, gdzie weźmie udział w odsłonięciu pomnika Adama Mickiewicza. Z Paryża marszałek Daszyński uda się na kurację do Aix-le-Bains.
 

29-03-01 Posłowie na bajkowy talent Marszałka nerwowo reagują

1 marca 55 posiedzenie Sejmu

Poseł Zygmunt ŻUŁAWSKI (Związek Parlamentarny Polskich Socjalistów)

Z ust Pana Ministra Spraw Wojskowych dowiedzieliśmy się, że „historia naszych budżetów wojskowych polega na nie czym innym, jak na kradzieży wyraźnej i defraudacji możliwie daleko posuniętej, na wydawaniu z budżetów wojskowych na sute libacje z dziewczynami z domów publicznych, zrobione dla panów posłów przez panów Ministrów, że z budżetu utrzymywano nie tylko ich kochanki, ale również i partie, wreszcie, że z budżetu, zwłaszcza z jego pozycji „inne wydatki” i „różne” kradziono najbezczelniej w świecie.
Jako Sejm i posłowie nie mamy innej możności wglądu w gospodarkę groszem państwowym, za którą czujemy się być odpowiedzialnymi, jak tylko przez przedkładane nam zamknięcia rachunkowe i sprawozdania Najwyższej Izby Kontroli. Zamknięcia te zaś, przedłożone nam przez Rząd obecny, w którym uczestniczy Pan Marszałek Piłsudski, za lata ubiegłe, skontrolowane i zatwierdzone przez NIK, jak również jej sprawozdania, żadnej wzmianki o tego rodzaju nadużyciach i kradzieżach w sobie nie zawierają.
Stajemy w ten sposób w ciężkiej sytuacji, spowodowanej tymi dwoma odmiennymi relacjami. Uważam, że w żadnym wypadku – jako Sejm, na którym ciąży obowiązek przestrzegania praworządności i należytej gospodarki groszem publicznym – nie możemy pozwolić ujść bezkarnie winowajcom, zarówno posłom, jak i ministrom, wobec których jako oficerów czynnej armii, pan Marszałek Piłsudski, pełniący od lat 3 funkcje szefa Rządu i Ministra Spraw Wojskowych, nie wiemy dlaczego nie zastosował dotąd żadnych sankcji karnych.
Dlatego prosimy pana Marszałka, aby zwrócił się do Prezesa NIK oraz do pana Ministra Spraw Wojskowych z żądaniem udzielenia nam wyjaśnień, jakie defraudacje, jacy posłowie i ministrowie i w jakich rozmiarach z budżetu wojskowego na szkodę Państwa popełnili, a to celem pociągnięcia winnych do odpowiedzialności. Tolerowanie bowiem tych kradzieży i nadużyć mogłoby ściągnąć na nas jako Sejm, jak również na każdego, kto przez nieujawnienie sprawców przyczyniłby się w ten sposób pośrednio do zapewnienia im bezkarności, zarzut współwiny w ich zbrodniczych czynach. Zwracam się do pana Marszałka, wyrażając opinię lewicy sejmowej, nie wątpię, że wyrażam jednocześnie opinię całej tej Wysokiej Izby. (Oklaski na lewicy i prawicy.)

Marszałek Ignacy DASZYŃSKI:

Wysoka Izbo !
Według przymusu konstytucyjnego poprawki uchwalone w Senacie do budżetu uchwalonego w Sejmie muszą za 14 dni wrócić do Sejmu. Wówczas przekażę poprawki, przy których sposobności powstały te zarzuty komisji sejmowej.
Pan Prezes NIK nie jest moim organem, lecz organem Sejmu i stąd dedukuję obowiązek Komisji Budżetowej do przyjścia na Sejm z tym wezwaniem, które dziś wystosował do mnie pan poseł Żuławski, z wezwaniem zbadania zarzutów, które podniósł pan Minister Spraw Wojskowych wczoraj na komisji w Senacie. Możemy zatem być spokojni o to, że jeśli chodzi o nasz, według Konstytucji, organ sejmowy, to jest NIK, zostanie wszystko zrobione, co tylko możliwe jest w granicach prawa. Stojąc również na stanowisku, zaznaczonym przez pana interpelanta, powiem, że mam nadzieję, że pan Minister Spraw Wojskowych pociągnie do odpowiedzialności sądowej złodzieja, czy złodziei, którymi mieli być ministrowie spraw wojskowych w latach poprzednich. Ministrami tymi w Polsce nie były osoby cywilne, tylko wojskowe. Wobec osób wojskowych zaś pan Minister dotychczas ma prawo zaaresztowania ich bez pozwolenia nawet sądu wojskowego (Głosy na lewicy: Brawo.) Mam nadzieję, że to uczyni i wskutek tego mam także wielką pewność, że sprawcy zbrodni, wskazani wczoraj bezimiennie przez pana Ministra nie uciekną od zasłużonej kary. (Huczne oklaski na lewicy. Poseł  Włodzimierz ZAHAJKIEWICZ: Panie Marszałku, proszę o głos przed porządkiem dziennym.)





jerzy@milek.eu.org

28-09-21 Marszałek Ignacy DASZYŃSKI sonduje możliwość stworzenia większości sejmowej

Warszawa, 21 września 1928 r.

Panie Prezesie !

Po krótkiej, pracami budżetowymi wypełnionej sesji wiosennej, ma Sejm zebrać się na sesję jesienną i zimową, podczas której odesławszy budżet do komisji, będzie miał więcej wolnego czasu dla opracowania nie tylko projektów ustaw, pochodzących z konstytucyjnej inicjatywy poselskiej, śród których znajdują się projekty konstytucyjne i inne potrzebne dla kraju.
Sejm obecny nie stworzył dotąd większości stałej dla przygotowania się do tej pracy. Dlatego zwracam się do Panów Prezesów, jako przedstawicieli klubów, z propozycją zebrania się prezesów klubów w moim biurze dnia 1 października o godz. 1 w południe, celem porozumienia się, jakie projekty ustawodawcze mogłyby liczyć w tej sesji na uzyskanie większości w komisjach i w pełnej izbie, aby po naradzie stworzyć szersze pole dla ustawodawczej inicjatywy poselskiej.
Narady te, niezobowiązujące na razie, miałyby za zadanie wyzyskanie nawet zmiennej większości poselskiej, celem ożywienia i spotęgowania prac Sejmu.

Z poważaniem

28-09-13 Kryzysowy budżet na rok 1929

Warszawa, 13 września 1928 r.

Profesor Kazimierz BARTEL odbył czterogodzinną konferencję z ministrem skarbu Gabrielem CZECHOWICZEM.
Prasa doniosła, iż lwią część tej dyskusji poświęcona była omawianiu przygotowywaniu obecnie przez ministerstwo skarbu projektów budżetowych na rok nadchodzący. Z kół miarodajnych pochodzą informacje, że budżet obecny przygotowywany będzie w ramach skromniejszych od roku ubiegłego.
Przyczyną pewnej powściągliwości przy układaniu budżetu jest zmiana światowych koniunktur gospodarczych, która pociągnęła za sobą zmianę koniunktur gospodarczych w Polsce w sensie ujemnym.

Premier BARTEL w tymże dniu zaprosił do siebie marszałka Sejmu Ignacego DASZYŃSKIEGO, z którym rozmawiał ponad półtorej godziny na tematy związane z bliskimi pracami Sejmu nad preliminarzami budżetowymi. 

28-06-27 Godzinna rozmowa trzech Marszałków

Warszawa, 27 czerwca 1928 r.

O godz. 15,30 marszałek Sejmu Ignacy DASZYŃSKI i marszałek Senatu Julian SZYMAŃSKI złożyli w Belwederze wizytę pożegnalną przed feriami Marszałkowi PIŁSUDSKIEMU.
Wizyta trwała jedną godzinę. Ciekawe, czy Marszałek poinformował marszałków, że już nie jest premierem. Całkiem możliwe, że nie.

28-05-22 Ustawa czy uchwała - takie częściowe rozwiązanie

Warszawa, 22 maja 1928 r.

Przeciągający się konflikt pomiędzy Rządem a Sejmem na temat sposobu uchylania dekretów Prezydenta Rzeczypospolitej wydanych na podstawie pełnomocnictw, został rozstrzygnięty.
Na konferencji, którą odbył marszałek Sejmu Ignacy DASZYŃSKI z prezesami wszystkich komisji sejmowych wyjaśniono ostatecznie, że dla uchylenia dekretu musi być wniesiony najpierw wniosek, podpisany przynajmniej przez 15 posłów. W ten sposób sprawa została najzupełniej w myśl życzeń Rządu.

28-04-14 Do wystąpienia Marszałka PIŁSUDSKIEGO w Sejmie coraz mniej czasu pozostało

Warszawa, 14 kwietnia 1928 r.

Wicepremier Kazimierz BARTEL przybył do gmachu sejmowego i odbył godzinną konferencję z marszałkiem DASZYŃSKIM, a następnie powrócił do gmachu prezydium rady ministrów, gdzie przez ponad dwie godziny pracował wspólnie z Marszałkiem PIŁSUDSKIM nad bieżącymi sprawami państwowymi.

27-02-13 Marszałek PIŁSUDSKI ostrzega marszałków Sejmu, iż rozgoni to towarzystwo

Warszawa, 13 lutego 1927 r.

O godz. 13 przybył do Sejmu Marszałek PIŁSUDSKI w towarzystwie ministra MIEDZIŃSKIEGO i odbył konferencję w prywatnych apartamentach marszałka Sejmu Macieja RATAJA.
W naradzie brał również udział wicemarszałek Sejmu Ignacy DASZYŃSKI, który będzie prowadził jutrzejsze obrady Izby w zastępstwie chorego Marszałka RATAJA.
Konferencja dotyczyła sytuacji, wytworzonej na terenie Sejmu na skutek odrzucenia niektórych propozycji budżetowych rządu.